Review: Victory Road

23 07 2009

Kuszący plakat Victory Road

Kuszący plakat Victory Road

Przyszedł czas na obiecaną autorską ocenę walk na gali Victory Road. Zastrzegam że nie musicie się ze mną zgadzać i polemika jest mile widziana.

TNA Knockouts Championship – Angelina Love vs. Tara (c)

- Sama walka nie była wcale zła. Choć nie ukrywam że mogła być lepsza. Parę składnych akcji obydwu pań to coś co dalej je wyróżnia na tle Divas jednak mogłyby “przygazować”. Sama końcówka ciut dziwna ale najprawdopodobniej feud tego potrzebuje – zmian co 2 galy posiadaczki pasa. Przydałaby się jakaś stagnacja. Tym bardziej że publika dopingowała Tare jak mogła i wyglądało to sympatycznie.

Ocena: 5/10

“The Blueprint” Matt Morgan vs. Daniels

- Tu zaczyna się konflikt moralny. Jak traktować Morgan’a. Jako wyjątkowo wysportowanego i potężnie zbudowanego wrestlera czy po prostu kawał drewna? Stawiam na tezę pierwszą i to też dzięki tej walce. Nie była ona zła – baaa. Była dobra. Szkoda że kontuzja kostki tak spowolniła Daniels’a i zaważyła też na końcowym wyniku. Ale cóż to był wieczór jednej frakcji a na dodatek prawa natury nie da się oszukać.

Ocena: 6/10

“The Monster” Abyss vs. Dr. Stevie

- Jak to mówi Shark Boy – “Shell Yeah!”.  Pierwszy fakt warty odnotowania – nasz potworek wygląda całkiem podobnie do wcielenia sprzed paru lat. Aż łezka w oku się kraje. Kwestia numer dwa – Abyss nareszcie nie jest “ciapowaty”.  To wcielenie budzi nadzieje bo jest on takim powolnym tweenerem. Z jednej strony wesoły przytulaśny potworek rządny oklasków i mający świetny kontakt z publiką (prosiła go o ponawianie akcji i podawała mu krzesła) a zarazem ten stary potworek który potrafi zrobić krzywdę, wściec się i popieścić prądem. Fajna walka. Well Done.

Ocena: 8/10

New Japan Tag Team Championship -  Team 3D (c) vs. The British Invasion

- Poczytałem troszkę recenzji za naszej granicy i ta walka nieźle oberwała!  Co ja na to? Hmm ciut w tym racji. Jednak nie powiedziałbym że to nie wypał. Typowy tag team match z dobrą akcją, solidnymi ciosami i miarę niezłym obrotem. Zespoły może się nie kleją najlepiej ale to i tak był mocny średniak.

Ocena: 6/10

Jenna Morasca w/Awesome Kong vs. Sharmell w/Sojo Bolt

- Hmmm. Wszystko o tym można powiedzieć po za tym że była to walka. Nie zrozumcie mnie źle. Mi również się podobało to co wyczyniała Jenna. Jestem tylko mężczyzną więc ciężko tego nie docenić. Publika zresztą też to doceniła bo dolary szelestały na całej arenie. Ogólnie parę śmiesznych chwil można było zauważyć przy minie Kong po wejściu Morasci i kiedy nosiła ją po wygranej. A później Jenna dostała bęcki i to był jedyny akcent walki. Mam cichą nadzieje w całym uwielbieniu dla tej pani z theme song’u: “I will survive” że jako czynna zawodniczka do sześciokątnego ringu już nie wróci.

Ocena: 3/10

Legends Championship Match: AJ Styles (c) vs. Kevin Nash

- Walka z która wiązałem nadzieje jako fan Styles’a. Ale cóż. Kevin wygrał wyjątkowo desperacko ten pojedynek bo mimo początku końcówka należała do jeszcze obecnego mistrza. Teraz warto pomyśleć o innym aspekcie. Może AJ nareszcie sięgnie po WHC? Vince Russo! Jeśli mnie czytasz daj mu Tittle Shot. Bo to co się dzieje z tym panem można podsumować jednym zwrotem “Kur wagon”. Ps. Ciekawe jak by wyglądał Styles Clash na Kevin’ie.

Ocena: 6/10

Tag Team Championship Match: Booker T & Scott Steiner vs. Beer Money Inc. (c)

- Lepszy tag team match niż ten pierwszy. Niestety wynik był przewidywalny po przemowie Kurt’a (kto nie wygra – won z MEM) oraz wygranej Nash’a. Inna sprawą jest to że taki koniec jest niestety wypaczony. Szczerze mówiąc liczę na to że Beer odzyskają pasy szybciutko bo wykazują olbrzymi talent a fuks kiedyś musi się skończyć. Krótko i na temat.

Ocena: 7/10

Samoa Joe vs. Sting

- Solid Ground. Walka fajnie poprowadzona. Parę ciekawych akcji. Dużo siłowania. Naprawdę nie było źle. Co do pojawienia się Taz’a – myślałem że będzie to bardziej spektakularne. Jednak co tu dużo gadać, dobrze że jest w TNA bo to taki kolejny cios w nos dla rywali

Ocena: 6/10

Heavyweight Tittle Match: Mick Foley vs. Kurt Angle (c)

- Trochę to już nudne. Foley ma dobre lata za sobą, Kurt kręci świetne walki z każdym. Tak to wygląda w rzeczywistości. Co by nie powiedzieć to była najlepsza walka Hardcore Legend w TNA jednak to ciut za mało na powrót do dzierżenia pasa. Czas na konkretną zmianę. I to szybciutko. I Am, I Am…

Ocena: 6/10

Podsumowanie

- Gala stanęła na przyzwoitym poziomie. Zdecydowanie najlepszy pojedynek Abyss’a z Stev’iem  i Morgan’a z Danielsem. Reszta walk typowo bez fajerwerków. Nadzieja leży w Hard Justice. Dlaczego? X Division Steel Asylum!

Średnia Ocena: 5,8/10


Działania

Informacja

Jedna odpowiedź

23 07 2009
Maniuś

Pozwole sobie wpisać komenta bezpośrednio na blogu ;D

fajnie opisałeś gale i widze że nie byłes taki bardzo ostry w swoich ocenach ;D
Ogólnie są złe opinie, i także według mnie ta gala psuje imie TNA. W sumie ratuje ją tylko to że to tzw gala MEM pewnie potrzebne do storyline. Mimo wszystko, już nie ważne wyniki w zasadzie. Ale żeby jeszcze jakoś te walki wyglądały. Jak dla mnie wszystkie walki zeszły ponizej oceny 4/10
Zdecydowanie najgorsze PPV w histori TNA, są w trudnej sytuacji obecnie.
Miejmy nadzieje ze faktycznie na Hard Justice beda kolejne przebłyski

Dodaj komentarz